Podczas afrykańskich upałów w moim świecie robótkowym nic nie przybyło, a wręcz ubyło. Nie byłam do końca zadowolona z sutaszowego wisiorka, kolczyki które zaczęłam szyć też pozostawiały wiele do życzenia. Podjęłam męska decyzję nożyczki w dłoń i po sutaszu pozostały wspomnienia. Sznurki poszły do kosza. Kamienie do ponownego zagospodarowania.
Upały zelżały, a w raz z ochłodzeniem powróciła chęć do pracy. Naprawiłam wszystko co pocięłam. Powstał nowy wisiorek. Może troszkę podobny do poprzedniego, a jednak inny.
Turkusowe kolczyki uszyte. Jestem z nich bardzo dumna. Według mnie wyszły całkiem fajnie. Przecież to moje początki. Kolorki bardzo wakacyjne. Pierwsze skojarzenie to morze i błękit nieba.
Mój pies na "stare lata" zasmakował w jedzeniu owoców. Wiedziałam, że lubi jabłka, a w tym roku dołączyły truskawki, poziomki, czarne jagody. Nie pogardzi agrestem. Troszkę znudziło mi się zbieranie owoców i karmienie go. Na wczorajszym spacerze próbowałam nauczyć Agenta (tak wabi się mój psiak) by zjadał jagody prosto z krzaczka. Radził sobie całkiem nieźle.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sutasz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sutasz. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 15 lipca 2012
poniedziałek, 2 lipca 2012
Pracowita niedziela
Wczoraj odbyło się kolejne robótkowe spotkanie. Czas płyną nieubłaganie, a my dziergałyśmy na drutach i szydełku. Były też krzyżyki. No o oczywiście odbył się kurs sutaszu. W roli Pani Profesor wystąpiła Madziula, a pilnymi uczennicami była Tereska i ja. Wprawdzie ja na swoim koncie mam już popełnioną jedną pracę, ale chciałam poznać tajniki i prawidła szycia sutaszu. Moim celem było wykonanie kolczyków. Do domu wróciłam z czymś takim
Wiem jedno kolczyki zostaną dokończone choć wymagają drobnych poprawek.
W ramach wymianki organizowanej przez Wioletę powstały dwie bransoletki. Kolory i wzory zupełnie różne. Jedna pozostała u mnie tym samym powiększając moją kolekcję biżuterii.
Druga dotarła już do adresatki, ale nic więcej nie mogę powiedzieć. Musicie poczekać cierpliwie do 10 lipca. Wtedy też ujawnię szczegóły.
Wiem jedno kolczyki zostaną dokończone choć wymagają drobnych poprawek.
W ramach wymianki organizowanej przez Wioletę powstały dwie bransoletki. Kolory i wzory zupełnie różne. Jedna pozostała u mnie tym samym powiększając moją kolekcję biżuterii.
Druga dotarła już do adresatki, ale nic więcej nie mogę powiedzieć. Musicie poczekać cierpliwie do 10 lipca. Wtedy też ujawnię szczegóły.
niedziela, 10 czerwca 2012
Chwalę się
Umówiłam się z Mirelką na prywatną wymiankę. Fascynuje mnie biżuteria sutaszowa, a ja dopiero raczkuję w tej technice. Natomiast Mirelka tworzy piękne prace. Odwiedźcie jej bloga bo warto.
Oto co dostałam. Były jeszcze słodycze, ale zniknęły.

Ja ze swej strony przygotowałam frywolitkowe kolczyki i frywolitkowe paseczki, które mają być wykorzystane przy tworzeniu biżuterii sutaszowej.

Zapisałam się na wymiankę bransoletkową organizowaną przez Wioletkę. Zapisy do 18.06
Oto co dostałam. Były jeszcze słodycze, ale zniknęły.
Ja ze swej strony przygotowałam frywolitkowe kolczyki i frywolitkowe paseczki, które mają być wykorzystane przy tworzeniu biżuterii sutaszowej.
Zapisałam się na wymiankę bransoletkową organizowaną przez Wioletkę. Zapisy do 18.06
środa, 6 czerwca 2012
Sutaszowy poczatek
W maju brałam udział w candy organizowanym przez Romę i los się do mnie uśmiechnął. Nagrodą główną był sutaszowy wisiorek. Ja dostałam zestaw do samodzielnego wykonania podobnej biżuterii (Tu). Było to bardzo mobilizujące, ponieważ od dawna przymierzałam się do zgłębiania tej techniki haftu, ale zawsze było pod górkę. Teraz musiałam podnieść rzuconą mi rękawicę. Oto co mi wyszło.

Jestem ciekawa Waszych opinii o moim pierwszym sutaszku i mam nadzieję, że nieostatnim. Romo dziękuję bardzo.
Pozostało mi troszkę sznureczków, a i posiadałam też kilka dlatego postanowiłam zrobić z nimi porządek. Przy pomocy tekturki, kleju i serwetek powstały szpulki. Dzięki nim sznureczki się nie gniotą i łatwiej nad nimi zapanować. Skoro były szpulki to do kompletu zrobiłam ozdobne szpileczki. Wystarczył koralik klej i zwykła szpilka. Praca niewielka, a efekt sami oceńcie.
Jestem ciekawa Waszych opinii o moim pierwszym sutaszku i mam nadzieję, że nieostatnim. Romo dziękuję bardzo.
Pozostało mi troszkę sznureczków, a i posiadałam też kilka dlatego postanowiłam zrobić z nimi porządek. Przy pomocy tekturki, kleju i serwetek powstały szpulki. Dzięki nim sznureczki się nie gniotą i łatwiej nad nimi zapanować. Skoro były szpulki to do kompletu zrobiłam ozdobne szpileczki. Wystarczył koralik klej i zwykła szpilka. Praca niewielka, a efekt sami oceńcie.
czwartek, 24 maja 2012
Prezenty
Brałam udział w candy organizowanym przez Romę i los się do mnie uśmiechnął. Nagrodą główną był sutaszowy wisiorek. Wraz z Kopalnią Pomysłów dostałyśmy zestaw do samodzielnego wykonania podobnej biżuterii. Teraz wszystko zależy od naszej kreatywności. We wtorek listonosz doręczył przesyłkę, a w środku same cudeńka: kaboszon, koraliki ze szkła fasetowanego, drobne koraliki, srebrną
krawatkę, elementy metalowe ozdobne, sznurki do sutaszu, specjalną igłę i żyłkę oraz
filc do podklejenia.
Do chwili obecnej podziwiałam prace innych koleżanek wykonujących biżuterię tą techników. Teraz przyjdzie podjąć wyzwanie i zacząć naukę nowej techniki by sprostać zadaniu.
Prezencik który w moim candy wygrała ElGie dotarł już do adresatki. Mogę więc pokazać co zawierała paczuszka. Bo oprócz prezentowanych na blogu kolczyków i biscornu znalazła się w niej łapka kuchenna i słodkości dla umilenia podniebienia.
Do chwili obecnej podziwiałam prace innych koleżanek wykonujących biżuterię tą techników. Teraz przyjdzie podjąć wyzwanie i zacząć naukę nowej techniki by sprostać zadaniu.
Prezencik który w moim candy wygrała ElGie dotarł już do adresatki. Mogę więc pokazać co zawierała paczuszka. Bo oprócz prezentowanych na blogu kolczyków i biscornu znalazła się w niej łapka kuchenna i słodkości dla umilenia podniebienia.
wtorek, 27 marca 2012
Chwalę się
Wczoraj otrzymałam prezencik. Były to cudnej urody kolczyki sutaszowe.
Pod koniec lutego brałam udział w Candy organizowanym przez Martę. Nie wygrałam wprawdzie nagrody głównej, ale i tak miałam dość szczęścia by wylosować niespodziankę. Na wygraną musiałam poczekać, gdyż Marta miała bardzo ważne sprawy do załatwienia. Byłam cierpliwa i czekałam grzecznie. Moja wytrwałość została nagrodzona pięknymi kolczykami. Kolorki bardzo uniwersalne, precyzja wykonania. To wszystko komponuje się w cudowną całość. Polecam zajrzyjcie na Marty bloga bo warto. Jej prace to niepowtarzalne wzory, które mogą zainspirować do twórczej pracy.
Dość gadania same oceńcie kolczyki, które dostałam.
W związku ze zbliżającymi się Świętami cały czas powstają jajeczka zarówno frywolitkowe jak i styropianowe ozdobione hardangerem. Jak stwierdziła koleżanka (właścicielka dwóch kotów) "przynajmniej jest szansa, że jajka przetrwają święta". Chyba coś w tym jest. Niestety zdjęcia robione przy sztucznym świetle, a to nie idzie w parze z dobrą ich jakością
Pod koniec lutego brałam udział w Candy organizowanym przez Martę. Nie wygrałam wprawdzie nagrody głównej, ale i tak miałam dość szczęścia by wylosować niespodziankę. Na wygraną musiałam poczekać, gdyż Marta miała bardzo ważne sprawy do załatwienia. Byłam cierpliwa i czekałam grzecznie. Moja wytrwałość została nagrodzona pięknymi kolczykami. Kolorki bardzo uniwersalne, precyzja wykonania. To wszystko komponuje się w cudowną całość. Polecam zajrzyjcie na Marty bloga bo warto. Jej prace to niepowtarzalne wzory, które mogą zainspirować do twórczej pracy.
Dość gadania same oceńcie kolczyki, które dostałam.
W związku ze zbliżającymi się Świętami cały czas powstają jajeczka zarówno frywolitkowe jak i styropianowe ozdobione hardangerem. Jak stwierdziła koleżanka (właścicielka dwóch kotów) "przynajmniej jest szansa, że jajka przetrwają święta". Chyba coś w tym jest. Niestety zdjęcia robione przy sztucznym świetle, a to nie idzie w parze z dobrą ich jakością
Subskrybuj:
Posty (Atom)




