czwartek, 16 października 2014

Bransoletka z zawieszkami

       Dziś kolejna i chyba już ostatnia w tym roku bransoletka. Wykonana według własnego pomysłu. Wzorek bardzo prosty, a całym urokiem są maleńkie zawieszki (kupione w sklepie u Jolinki). Nici to kordonek Aida Anchora 20, a granatowy kolor sprawia że bransoletka idealnie pasuje do wycieruchów.





       Powolutku pora myśleć o świątecznych ozdobach, choć z kąta noski wyściubiają jakieś ufoludki i wołają wykończ mnie. Im też trzeba będzie poświęcić odrobinę czasu.
       Na zakończenie grzybki, które upolowałam aparatem w Arboretum w Kopnej Górze.

                     Dziękuje bardzo za odwiedziny, i pozostawione komentarze. 

niedziela, 12 października 2014

Na ostro

       Witam serdecznie w niedzielne popołudnie. Dziś post lekko odmienny, a mianowicie będzie o robótkach ale troszkę innych. Mam tu na myśli kuchenne prace czyli ostatnie przetwory na zimę własnoręcznie przygotowane z "darów mojej działki". Duma mnie rozpiera bo do tematu paprykowego podeszłam bardzo ambitnie i sama je wyhodowałam z nasionek, które dostałam od koleżanki.
       Powszechnie wiadomo iż na Podlasiu zima jest dłuuuuuuga i mroźna, a po ulicach chodzą białe niedźwiedzie hi, hi, hi.... By lekko się rozgrzać przygotowałam sosy z pikantnej papryki jagodowej (łac. (Capsicum baccatum), która wywodzi się z Brazylii, a do Europy sprowadzili ją Portugalczycy w XVIII wieku. Jej czerwone lub zielone owoce-kwiaty są średnio ostre – w skali Scovilla mają 5.000 – 15.000. Jak dla mnie ogień w ustach.
       Szkoda że nie zrobiłam zdjęcia papryczkom kiedy wisiały jeszcze na krzaczkach. Wyglądały zjawiskowo. Jakby ktoś powiesił dzwoneczki na zielonych gałązkach.



       Sosy idealnie pasują do mięs, wędlin, sera, kanapek i tostów lub jako dodatek do gotowanych potraw by dodać im pikanterii.
I.  Sos papryka z miodem

·                  15 papryczek chili
·         3 pomidory
·         1 cebula
·         3 łyżeczki miodu
·         2 ząbki czosnku
·          -  sok z półówki cytryny
·         2 łyżeczki przecieru pomidorowego
     -   łyżeczka soli
Cebulę pokroić w drobną kosteczkę, podsmażyć na łyżeczce oleju. Dodać pokrojone drobno pomidory oraz pokrojone w krążki papryczki chili wraz z nasionami. Dusić pod przykryciem co najmniej 30 minut od czasu do czasu dolewając odrobinę wody, by sos się nie przypalił.
      Po 30 minutach dodajemy przecier pomidorowy, miód, drobno posiekany czosnek, sok z cytryny. Całość gotujemy bez przykrycia ok. 10 minut, aż sos nabierze odpowiedniej konsystencji.

II. Sos ostro-słodki 
 Składniki:
1/2 kg zielonej papryki
1 szklanka wody
20 dag cukru
żelfix 3:1 lub cukier żelujący 3:1 1/2 opakowania


Papryczki zielone opłukać i ściąć tylko łodyżkę z nasadą. Zmielić w maszynce do mięsa.  
Papryczki dać do rondla i wlać wodę, wymieszać z połową żelfixu 3:1 i mieszając zagotować. Wsypać 20 dag cukru i gotować mieszając z 2-3 minuty.

Gorący sos wkładać do słoiczków i mocno zakręcić. Odwrócić do góry dnem i pozostawić do wystygnięcia.

Oba przepisy znalazłam w internecie (na swoje potrzeby lekko je zmodyfikowałam). Niestety nie potrafię podać dokładnego źródła ich pochodzenia.
Na zakończenie wczorajsze plenerowe zdjęcia. Świerszcz, który mi pozował na liściach jarmużu i miks kwiatowo - owocowo - krzaczkowy. 


Tak, tak dobrze widzicie na moich grządkach jeszcze kwitną truskawki. 
       Witam serdecznie Alę Gajewską w gronie obserwatorek. Proszę rozgość się i zostań ze mną na dłużej.

Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze. 
Zapraszam ponownie.

sobota, 4 października 2014

Wrześniowa wymianka karteczkowa

       Miesiąc wrzesień się skończył pora więc podsumować wrześniową wymiankę karteczkową. Tradycyjnie organizatorką zabawy była Lidka prowadząca bloga Misiowy zakątek. Jako że wrzesień kojarzy się z rozpoczęciem roku szkolnego temat zabawy był z tym ściśle związany i brzmiał: szkoła - nauka. Ja tradycyjnie postawiłam na krzyżyki i wyszyłam słodkiego misia siedzącego na stosie książek, ale dość gadania oto moja praca, która powędrowała do Eluni.


       Ja natomiast otrzymałam karteczkę od Miśka 77. Kornelio dziękuję Ci bardzo za piękna karteczkę.


       Prace pozostały uczestniczek możecie obejrzeć na  blogu u Lidki. Na pasku bocznym znajduje się sonda, gdzie można zagłosować na najpięknieszą karteczkę. Serdecznie zapraszam do zabawy. 
Dziękuje bardzo za odwiedziny, i pozostawione komentarze. 
Przesyłam Wam troszkę jesiennych kwiatów  i zapraszam ponownie.



sobota, 27 września 2014

Wachlarzowe kolczyki wciągają

       Na "Babskim Hobby" przeczytałam, że wzorek Coriny Meyfeld's jest wciągający. Teraz śmiało mogę napisać, że to prawda. Były kolczyki, bransoletka i znowu wysupłałam kolczyki. Tym razem do ich wykonania użyłam cieniowanego kordonka Lizbeth. Do nabycia u Middi w sklepie. Koraliki tradycyjnie zakupione u Jolinki. Wykorzystałam ostatnie letnie słoneczko i ze swoją robótką wyszłam w plener.



       Witam serdecznie nowe obserwatorki. Rozgośćcie się proszę i zostańcie ze mną na dłużej. 
Dziękuje bardzo za odwiedziny, i pozostawione komentarze. 
 Przesyłam Wam zdjęcie z ukwieconego Ciechocinka i zapraszam ponownie.

       Uprzejmie donoszę żeby rozwiać wszelkie wątpliwości, iż poniższe zdjęcie zostało wykonane pod koniec sierpnia, kiedy słoneczko jeszcze ślicznie grzało.

czwartek, 18 września 2014

Kurs na podwójny pikotek

       Witam serdecznie. Dziś zamiast pokazywać kolejne swoje prace postanowiłam przygotować kursik na wykonanie podwójnego pikotka, lub jak kto woli pikotka w pikotku. Pokarzę to na przykładzie najłatwiejszego z możliwych kwiatków. Potrzebne nam będzie czółenko z nitką i szydełko.
Oto schemat wykonania pojedyńczego płatka, który należy powtórzyć 6 razy.

Naszą robótkę zaczynamy jak tradycyjne kółeczko. Cztery słupki i malutki pikotek który będzie łączył płatki naszego kwiatka.
 Sześć słupków i robimy duży pikotek. Mój ma około 2 cm.
Dwa słupki i zaczyna się przygoda. Szydełkiem przeciągamy nitkę z kółka przez pikotek.
Przez powstałą pętelkę przekładamy czółenko i ściągamy nitki. Postępujemy identycznie jak w przypadku tradycyjnego łączenia. Jedyną różnicą jest rozmiar pikotka.
Teraz pół słupka i to jest dobry moment na wyprofilowanie naszych pikotków. Do tego celu świetnie się nadaje dziobek w czółenku lub szydełko.
Kończymy słupek i wykonujemy ich jeszcze pięć tak by ich suma była sześć.
Mały pikotek i ostatnie cztery słupki. Zaciągamy kółeczko i powtarzamy czynności tak by nasz kwiat posiadał sześć płatków.

Pamiętajcie ja swój kurs opracowałam na najprostszym wzorze, ale Wy puśćcie wodze wyobraźni, a wyczarujecie z nitek cuda. Oto kilka przykładów by Was zainspirować. 
Mam nadzieję że wszystko co tu pokazałam jest czytelne. W razie pytań i wątpliwości piszcie.


Dziękuje bardzo za odwiedziny, i pozostawione komentarze. 
Przesyłam Wam kwiaty z mojej działki i zapraszam ponownie.



sobota, 6 września 2014

Bransoletka w/g wzory Coriny Meyfeld

        Przed chwilą wróciłam z cyklicznego spotkania robótkowego w Białymstoku. Jesteście zapewne ciekawe jak było? Śmiało mogę napisać: cudownie, wspaniale, rewelacyjnie, twórczo, inspirująco, pracowicie, sympatycznie, towarzysko i tak dalej mogę wymieniać, by móc oddać atmosferę naszych spotkań. Akumulatorki naładowałam po same brzegi. Mam mnóstwo pomysłów
i chęci do pracy.
       Ostatnio naszło mnie na robienie bransoletek, i tak powstała kolejna według wzoru Coriny Meyfeld. Wzorek jest bezpłatny i dostępny na jej blogu. Ja postawiłam na cieniowaną nitkę + koraliki Toho.




      Łapki mnie swędzę, a w głowie jakaś myśl kiełkuje co oznacza, że w temacie bransoletek nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa.
 Witam serdecznie nowe obserwatorki. Rozgośćcie się proszę i zostańcie ze mną na dłużej. 
Dziękuje bardzo za odwiedziny, i pozostawione komentarze. 
 Przesyłam Wam fotkę zegara kwiatowego z Ciechocinka i zapraszam ponownie.



piątek, 15 sierpnia 2014

Wachlarzowa bransoletka

       Do kolczyków którymi chwaliłam się w poprzednim poście dorobiłam bransoletkę. Wzorek wachlarzy jest autorstwa Coriny Meyfeld's.



         Czy pamiętacie TEN post ??? W którym się chwaliłam swoimi czółenkami i pisałam że ciągle mam ich za mało. Już wyjaśniam. Supłanie tej bransoletki rozpoczęłam od wykonania środkowego elementu. Nitkę odcięłam, a końcówkę schowałam. I zaczęło się kombinowanie jak powinny wyglądać boki. Koncepcji było kilka ( niestety z tego etapu pracy fotek brak). W końcu postawiłam na prostotę czyli odwrócone kółeczka, które robiłam po obu stronach wachlarza jednocześnie. Wykorzystując przy tym cztery czółenka. 


       Nitki troszkę się plątały, ale nie było tak źle. Najważniejsze, że jestem zadowolona z efektu końcowego.


Dziękuje bardzo za odwiedziny, i pozostawione komentarze. 
Przesyłam Wam różę z mojej działki i zapraszam ponownie.