środa, 23 lipca 2014

Pudełko z recyklingu

       Ogarnęło mnie totalne lenistwo. Praktycznie nie robię nic. Oczywiście dotyczy to moich robótek. Czasami tak od niechcenia tworzę jakieś małe drobiazgi.
       W sklepie Pod Wiatrakiem wypatrzyłam urocze pudełko z okienkiem. Kosztowało całe 2 zł. Żal było nie kupić. Wyszyłam obrazeczek z moimi inicjałami i akcesoriami robótkowymi i tak oto pudełko z recyklingu dostało drugie życie, a ja miejsce na przechowywanie  czółenek, których systematycznie przybywa, a ja mam wrażenie, że ciągle mam ich zbyt mało.



       W tle widać igły, od których zaczęłam swoją przygodę z frywolitką. Obecnie ich nie używam. 


       Wakacyjne lenistwo dopadło też moją psinę. 


Dziękuje bardzo za odwiedziny, i pozostawione komentarze. 
Przesyłam Wam letnie kwiaty i zapraszam ponownie.


czwartek, 26 czerwca 2014

Frywolitkowa zawieszka

       Witam serdecznie, dziś ma swój debiut moja najnowsza frywolitkowa robótka. Odrobina cieniowanego kordonka w połączeniu ze szklanym lampworkiem i powstała zawieszka w sam raz na letnie dni. Wprawdzie jest to maleństwo tak na oko jakieś 5,5 centymetra.





       Witam serdecznie nowe obserwatorki: Eugenia Maru i Renatę WalczakRozgośćcie się proszę i zostańcie na dłużej.

Dziękuje bardzo za odwiedziny, i pozostawione komentarze. 
Przesyłam Wam różę z mojej działki i zapraszam ponownie.


niedziela, 1 czerwca 2014

Kartki

       Witam serdecznie, w te niedzielne deszczowe popołudnie. Dzisiejszy post będzie poświęcony karteczkom współczesnym i tym troszkę nadszarpniętych zębem czasu.
       Jak wiecie bawię się u Czarnej Damy w wymiankę 12 kartek na 12 miesięcy. Tematem przewodnim na maj były kwiaty. Tym razem postawiłam na wyszywaną pocztówkę. Poleciała ona do Eluni.


       Do mnie przyleciała karteczka od Anny T.


       Lidko dziękuję bardzo za zorganizowanie wspaniałej zabawy, a już 8 czerwca koleje wyzwanie.
       Było współcześnie pora na odrobinę historii. W swoich zbiorach posiadam dwie karteczki, które pochodzą z początku ubiegłego wieku. Tak, tak prawdziwe stulatki z malutkim haczykiem. Nie wiem jaką miały historię i w jaki sposób znalazły się w moim domu. Są lekko podniszczone i nadszarpnięte zębem czasu. Mimo to są piękne. Oglądając je proszę zwróćcie uwagę na daty, pieczątki pocztowe (na jednej po rosyjsku), oraz na wymienione w treści miejscowości. Nadawcy jak i adresaci tych kartek zapewne już nie żyją więc chyba nie naruszę zbytnio tajemnicy korespondencji publikując ich treść.



Witam serdecznie Nati B w gronie obserwatorek. Proszę rozgość się i zostań ze mną na dłużej.

Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze. 
Zapraszam ponownie.

poniedziałek, 19 maja 2014

Wiosenny mix

       Witam serdecznie. Od dwóch tygodni nie zaglądałam na bloga, a mam wrażenie że to była wieczność. Na szczęście nie zdążył on porosnąć kurzem. Dużo się działo. Na szczęście wszystko wraca do normy. Robótkowo niewiele przybyło. Przez ten czas dłubałam jedynie Renulkową serwetkę. Siedem rządków już zrobione i napoczęty ósmy. Robótka na sesję fotograficzną powędrowała w plener.


       Przeglądając blogi pozostawiam swój ślad w postaci komentarzy. Wszystkie tak robimy. Jednak mnie czekała miła niespodzianka. U Janeczki mój wpis miał okrągły numerek 15000. Z tej okazji dostałam urocze prezenciki. Janeczko bardzo dziękuję Ci za nie. Tym bardziej się cieszę że są wykonane w technikach całkowicie mi obcych.


       Było robótkowo, a teraz całkowita zmiana klimatu. Tadam, tadam fanfary. Ogłaszam wszem i wobec, że rozpoczęłam tegoroczny sezon przetworów owocowo - warzywnych. Na początek konfitura z rabarbaru i mięty. 

Składniki:
1 kg rabarbaru
0,5 kg cukru
20 listków świeżej mięty (ja dałam 30, a mięta jest delikatnie wyczuwalna)
40 ml rumu

Przygotowanie:R
Rabarbar umyć, osuszyć, obrać i pokroić na 1 cm kawałki. Wrzucić do rondla i zasypać cukrem, dokładnie wymieszać. Postawić na kuchenkę. Doprowadzić do wrzenia (co chwilę mieszając), wyłączyć, zdjąć pianę i ostudzić. Ostudzony rabarbar ponownie włączyć i gotować na średnim ogniu 20-30 min. W tym czasie miętę umyć, osuszyć i drobno pokroić. Dodać rum, miętę, wymieszać, pogotować jeszcze 5 minut. Gorące konfitury przekładać do słoików, mocno zakręcić i postawić do góry dnem. Oryginalny przepis znajdziecie (TU).
Smacznego

Dziękuje bardzo za odwiedziny, i pozostawione komentarze. 
Przesyłam Wam porcję wiosennych kwiatów i zapraszam ponownie.



wtorek, 6 maja 2014

Wyszywany domeczek

       Wpadam na momencik. Ogrom zajęć gna mnie ciągle do przodu. Dziś mała wyszywana zaległość, a mianowicie ukwiecony domeczek.


       Jeszcze fotka hafciku na ścianie. Obrazek przyozdobił moją altankę na działce.



        Teraz zmykam bo jestem umówiona z moją psiną na sterylizację. Na zakończenie fotka Mili w "cesarskiej lektyce" hi, hi, hi...


       Witam serdecznie nowe obserwatorki: Madtatter80, Mangosie i Katarzynę Reguła-Lubińska. Rozgośćcie się proszę i zostańcie na dłużej.

Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze. 
Zapraszam ponownie.


środa, 30 kwietnia 2014

Robótkowe postępy

       Już się cieszyłam, że jestem na bieżąco z Renulkową serwetą, bo własnie skończyłam supłać trzeci rządek, a tu proszę niespodzianka włączam komputer i widzę rozpiskę na czwarte okrążenie. To nic. Synoptycy zapowiadaja pogorszenie pogody na długi weekend, a ja mam co robić. Moja serwetka po trzech rządkach wygląda tak





        Pobawiłam się troszkę decoupagem, by z  nudnych i zwyczajnych słoiczków po maśle czekoladowym stworzyć wesołe pojemniczki na kawę.. Wiem, że decu w moim wykonaniu jest bardzo dalekie od ideału. No cóż komu się nie podoba niech nie patrzy, a ja miałam troszkę frajdy bawiąc się w wycinanie serwetek. Słoiczki są dwa. Jeden należy do mnie, a drugi do męża.



Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze. 
Zapraszam ponownie.

niedziela, 27 kwietnia 2014

Wspólne supłanie z Renulkiem

       Renulek na swoim blogu zaproponowała kolejne wspólne supłanie serwetki. Tym razem letniej wersja 2014. Nie mogę się oprzeć urokowi jej serwetek. Są cudowne. Wybrałam nici. Nie była to łatwa decyzja. Rozważałam ecru Anhora i czerwienią Scherzera. Wybrałam tę drugą. Nie jest to wprawdzie typowo frywolitkowy kordonek, ale supła się nieźle.





       Cały frywolitkowy Świat supłał z  Renulkiem wiosenną serwetkę. Ja w tym czasie dłubałam jajeczka. Zazdrość mnie zżerała gdy widziałam i podziwiałam te kolorowe cudeńka. Teraz przyszła pora na mają jej wersję. Nici to Aida Anchora 20 kolor łososiowy.



        Podsumowując na czółenkach obecnie mam zaczęte dwie serwetki. Czyli śmiało mogę powiedzieć, że robótkowo jestem na bieżąco. Tylko z kąta nieśmiało wygląda jedno małe UFO na które ciągle braknie czasu.


Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze. 
Zapraszam ponownie.