Wczoraj odbyło się kolejne spotkanie robótowe w Białymstoku. Było to ostatnie spotkanie przed świętami Bożego Narodzenia. Umówiłyśmy się, że każda z nas przygotuje prezent dla Małgosi . Jako dowód naszej wdzięczności za poświęcony dla nas czas, cenne porady i udostępnienie miejsca na nasze spotkania. Doszłyśmy do wniosku, że dawanie prezentów daje więcej radości niż ich otrzymywanie. Tym bardziej, że były one darowane od serca i w większości wykonane własnoręcznie. Techniki były przeróżne od filcowej i koralikowej biżuterii poprzez wyszywane obrazki, karczochową bombkę, aż po wółczkę do samodzielnego zagospodarowania według własnej inwencji Małgosi. Nie zabrakło książki bo jak wiadomo Małgosia jest miłośniczką czytania. Nie jestem pewna czy nie pominęłam niczego. Mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone.
Ja przygotowałam strzelające pudełko z niespodzianką, którą był hardangerowy aniołek.
Rozmowom i wymianie doświadczeń nie było końca. Madziula dla wszystkich chętnych robiła z koralików piździonki. Ja też takowy dostałam. Niestety mój aparat zastrajkował i w żaden sposób nie chciał pokazać prawdziwego koloru obrączki. W rzeczywistości mini się "jak ważka" (cyt. zaczerpnięty z bloga Madziuli).
Dziękuje bardzo za odwiedziny i wszystkie pozostawione komentarze.
niedziela, 9 grudnia 2012
środa, 28 listopada 2012
Urodzinki
Niedługo moja bratanica kończy osiem lat. Wiek całkiem już poważny. Prezencik kupiony, a do niego zamiast tradycyjnej pocztówki własnoręcznie wykonane strzelające pudełko. Z racji, że jubilatka jest miłośniczką różowego koloru wszystko jest utrzymane w tej tonacji.
Od Beatki dostałam wyróżnienie, za które dziękuje bardzo. Nie będę typowała kolejnych blogów. Mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone. Moja propozycja jest aby wyróżnieniem poczęstowały się osoby, które mają na to chęć.
Wszystkich zaglądaczy mocno ściskam i pozdrawiam, a sama biegnę do swoich hardangerowych aniołów.
Od Beatki dostałam wyróżnienie, za które dziękuje bardzo. Nie będę typowała kolejnych blogów. Mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone. Moja propozycja jest aby wyróżnieniem poczęstowały się osoby, które mają na to chęć.
Wszystkich zaglądaczy mocno ściskam i pozdrawiam, a sama biegnę do swoich hardangerowych aniołów.
sobota, 17 listopada 2012
Frywolitkowa serwetka
To już czwarty, a może dopiero czwarty rządek (oceńcie same) Renulkowej
serwetki. Uważam, że wykonałam kawał dobrej roboty. Pomimo, że to tylko
jedno okrążenie, ale jakie szerokie. Przy normalnym supłaniu wyszłyby z
tego trzy rzędy, a tu mix wszystko zamknęło się w jednym okrążeniu. Do
zrobienia jeszcze jeden rządek i będę na bieżąco z pracą. Chyba, że
Renulek mnie ubiegnie i ujawni kolejny.
Na
ostatnim robótkowym spotkaniu dostałam od Marzenki śliczne białe
kuleczki robione na szydełku. Wymyśliłam, iż będą to główki dla
frywolitkowych aniołków 3D. Teraz siedzę i dłubię sukienki, skrzydełka i
aureole. Niestety ostatnia próba zakończyła się fiaskiem. Zamiast
kiecki wyszedł kapelusik dla mojej Olci.
O zgrozo tyle pracy, a efekt mizerny. Nie poddaję się zaczynam pracę od nowa. Mam nadzieję, że moje wysiłki zakończą się sukcesem i będę mogła Wam się pochwalić piękną świąteczną ozdobą.
O zgrozo tyle pracy, a efekt mizerny. Nie poddaję się zaczynam pracę od nowa. Mam nadzieję, że moje wysiłki zakończą się sukcesem i będę mogła Wam się pochwalić piękną świąteczną ozdobą.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich odwiedzających mojego bloga, i dziękuję bardzo za wszystkie komentarze jakie pozostawiacie.
piątek, 9 listopada 2012
Anielsko
W ostatnim czasie wszystkie wolne chwile poświęciłam dla hardangera. Mój aniołek (pokazywałam go Tu )
był taki samotny, że postanowiłam dorobić mu towarzystwo. Tym sposobem
powstał jeszcze jeden duży stojący anioł (17 cm), troszkę mniejszy pełniący rolę
zawieszki i seria maluchów, które ozdobią moją choinkę.
Jeśli spodobały się Wam moje anioły napiszcie proszę. Mogę wyszyć podobne.
Jeśli spodobały się Wam moje anioły napiszcie proszę. Mogę wyszyć podobne.
Teraz biegnę nadrabiać zaległości robótkowe. W kolejce czeka "weselne ciacho" w ramach zabawy RR, mam też opóźnienie w supłaniu Renulkowej
serwetki. Do tego zaczęte wyszywać karteczki świąteczne i jeszcze w
planach strzelające pudełko na urodziny bratanicy. Sporo tego.
Ostatnio choruję na chroniczny brak czasu Podpowiedzcie proszę gdzie można kupić jego odrobinę.
Ostatnio choruję na chroniczny brak czasu Podpowiedzcie proszę gdzie można kupić jego odrobinę.
poniedziałek, 29 października 2012
RR 1
Dziś skończyłam wyszywać czwarte już ciacho w RR-kowej zabawie organizowanej przez Pelasię. Jak widać na obrazku ciastko jest specjalnie przygotowane dla muzyków. Tym razem kanwa nad którą pracowałam należała do Danci autorki bloga Danciowe robótki.
Jeszcze zdjęcie wszystkich wyszytych do tej pory ciasteczek.
Jutro kanwa powędruje dalej.
Jeszcze zdjęcie wszystkich wyszytych do tej pory ciasteczek.
Jutro kanwa powędruje dalej.
piątek, 26 października 2012
Aniołek i chusta Erich Engeln C
Rok temu kupiłam nici z przeznaczeniem na kamizelkę. Wzorek wypatrzyłam w necie, chwyciłam druty i ochoczo zabrałam się za dłubanie. Niestety efekt nie był zadowalający. Kamizelka nigdy nie miała swojej premiery, a po przeleżeniu na półce doszłam do wniosku, że ją spruję i zrobię inną. Nic mi nie przychodziło do głowy. Nici fajne, ale dość grube i w moteczku troszkę mało metrów (nici Rozetti Sarayli, w 10 dag tylko 180m). Dumałam i dumałam coś zaczynałam i prułam. Za każdym razem dochodziłam do wniosku, że nici mi nie wystarczy. W końcu postanowiłam, że zrobię kolejną chustę z serii Erich Engeln C. Jest ona najmniejsza, bo ma tylko 100 rzędów. A tu jak pech to pech nici przybrakło, a miałam ich 30deko. Na szczęście główny wzór udało się skończyć, a brak 3 rzędów jest mało widoczny.
Ramiona chusty skrzyżowałam i upięłam z tyłu i wygląda prawie jak wymarzona kamizelka.
Mój aniołek już nakrochmalony i wyprasowany. Stoi teraz dumnie i oczekuje na zbliżające się Święta. Bardzo mi się on podoba. W wolnej chwili wyszyję kolejnego by ten nie był sierotą.
Dziś jadąc do pracy natknęliśmy się na pasące się stado żubrów. Widok niesamowity. Na szczęście zwierzęta stały w bezpiecznej odległości od drogi. Szkoda tylko, że zdjęcie nie jest najlepszej jakości. No cóż miałam przy sobie tylko komórkę.
Ramiona chusty skrzyżowałam i upięłam z tyłu i wygląda prawie jak wymarzona kamizelka.
Mój aniołek już nakrochmalony i wyprasowany. Stoi teraz dumnie i oczekuje na zbliżające się Święta. Bardzo mi się on podoba. W wolnej chwili wyszyję kolejnego by ten nie był sierotą.
Dziś jadąc do pracy natknęliśmy się na pasące się stado żubrów. Widok niesamowity. Na szczęście zwierzęta stały w bezpiecznej odległości od drogi. Szkoda tylko, że zdjęcie nie jest najlepszej jakości. No cóż miałam przy sobie tylko komórkę.
piątek, 19 października 2012
Śnieżynki, aniołek i inne atrakcje
Przeglądając blogi nachodzi mnie dręcząca myśl. Idzie zima brrrrrrrr. Jak ja nie lubię marznąć. Koszmar krótkich dni. Rano wychodzę do pracy ciemno, wracam ciemno. No i te ubieranie: buty, kurtka, szalik, rękawice, czapka. Jednym słowem horror. Na szczęście są też pozytywy. Proszę bardzo oto przykład (byście nie mówili że narzekam) Boże Narodzenie. A wraz z nim przygotowywanie ozdób świątecznych. Idąc za przykładem blogujących koleżanek otworzyłam sezon na świąteczne ozdoby. Na pierwszy rzut poszły frywolitkowe śnieżynki. Wprawdzie jest ich jeszcze niewiele, ale to dopiero początek. Wzorki są autorstwa Renulka i pochodzą z książki Lene Bjorn "Snowflakes in tatting".
Do gwiazdek dołączył hardangerowy aniołek. Jak widać na zdjęciu jest już wyszyty i wycięty. Pozostało jedynie go uprać, nakrochmalić i trzymać kciuki by po wszystkich tych zabiegach stał sztywno.
By nie było tak całkiem zimowo to pokarzę zdjęcie jakie mój mąż zrobił będąc w lesie na spacerze z psem. W odległości 1 metra od szosy na poboczu wylegiwał się zaskroniec. Zdjęcie nie najlepszej jakości, ale pod ręką była tylko komórka, a gad złowieszczo syczał. Strach było podejść bliżej.
W podziękowaniu za to że jesteście ze mną, komentujecie wpisy i obserwatorów przybywa przesyłam Wam zdjęcie słoneczniczka z mojego ogrodu. Niestety to już chyba ostatni. Idzie zima brrrrrrrrr.
Do gwiazdek dołączył hardangerowy aniołek. Jak widać na zdjęciu jest już wyszyty i wycięty. Pozostało jedynie go uprać, nakrochmalić i trzymać kciuki by po wszystkich tych zabiegach stał sztywno.
By nie było tak całkiem zimowo to pokarzę zdjęcie jakie mój mąż zrobił będąc w lesie na spacerze z psem. W odległości 1 metra od szosy na poboczu wylegiwał się zaskroniec. Zdjęcie nie najlepszej jakości, ale pod ręką była tylko komórka, a gad złowieszczo syczał. Strach było podejść bliżej.
W podziękowaniu za to że jesteście ze mną, komentujecie wpisy i obserwatorów przybywa przesyłam Wam zdjęcie słoneczniczka z mojego ogrodu. Niestety to już chyba ostatni. Idzie zima brrrrrrrrr.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





