poniedziałek, 19 września 2016

Opinie o czółenkach do frywolitki

       Coraz więcej osób interesuje się frywolitką. Na blogach publikowane są lekcje nauki tej techniki koronczarskiej. Bardzo mnie cieszy, że grono miłośniczek frywolitki stale się powiększa. Ja supłam już od sześciu lat. Swoją przygodę rozpoczęłam od igły, by szybko zamienić ją na czółenko. Mając pewne doświadczenie mogę podzielić się moimi przemyśleniami na temat czółenek.


       W swoich zbiorach posiadam 17 czółenek. Wydawać by się mogło że dużo. Ja jednak momentami mam niedosyt i chętnie przygarnęła bym jeszcze kilka do kolekcji.

1.

       Na początek najprostsze i najtańsze - cena 3,50 w internetowej pasmanterii. Całkiem fajne. Przyjemne w pracy. Pomimo sporych rozmiarów brak możliwości nawinięcia większej ilości nici. Czółenko się rozszerza co powoduje rozwijanie się nawiniętego kordonka. Mnie to irytuje.

2.
   
       Największe jakie posiadam czółenko. Jak widać na zdjęciu ma aż 10 cm długości. Pomieści bardzo dużo nici, co jest zaletą pracując nad większymi projektami np. serwetkami. Jednak wymaga odrobiny wprawy przy supłaniu. Zaopatrzone jest w dziubek pomocny przy rozplątywaniu zaciśniętych już słupków jak również niezbędny do naciągania pikotek.

3.

       Czółenko firmy Prym. Niewielkie 6,5 cm,  cena około 10 zł. Mieści niewielką ilość kordonka. Próbowałam nawinąć większą ilość nici i w tym momencie czółenko rozłożyło się na dwie części, a nitka posypała. Dla komfortu pracy obie  połówki skleiłam. Używam go tylko do małych projektów np. śnieżynki.

4.


       Opinia o tych czółenka bardzo podobna jak w przypadku nr 3. Choć te czółenka mają dziubek co bardzo ułatwia mi pracę.

5.

       Czółenko z wymienną szpulką i z wbudowanym szydełkiem. Cena 12-13,50 zł. Niby fajne, niedrogie. Prosta wymiana szpulek. Ma wszystko co niezbędne do frywolitki, ale mieści się niewiele nici. Szydełko jak dla mnie za grube i co bardzo utrudnia mi pracę - to że przy zaciąganiu supełków rozwija się nitka.

6.

       Czółenko bursztynowe. Długość 7 cm, cena w waha się w zależności od sklepu (11,18-13,50 zł). Bardzo fajne i przyjemne w pracy. Idealnie wyszlifowane. Mam wrażenie że czółenko "pływa mi w dłoniach". Mieści sporo nici choć nawijanie jest uciążliwe. Co bardzo ważne kordonek się nie rozwija. Polecam.
7.

       Pod numerem siódmym ukryłam moje ulubione czółenka. Niezależnie czy są to markowe (Lacis) czy zwykła chińszczyzna to najbardziej lubię nimi supłać. Duże i wyposażone w dziubek. Niczego mi więcej do  "frywolitkowego szczęścia" nie trzeba.
       Mam nadzieję że tym wpisem ułatwiłam wybór idealnego czółenka dla każdej koronczarki. Przed rozpoczęciem zakupów musicie sobie same odpowiedzieć na kilka pytań:
- co będziecie supłać
- projekty duże czy małe
- czółenko z dziubkiem czy bez
- czółenko małe lub duże
 a wtedy wybór tego idealnego nie będzie problemem. Pamiętajcie jednak warto od razu zaopatrzyć się w dwa czółenka.
Pozdrawiam cieplutko, dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze. 
Zapraszam ponownie.

16 komentarzy:

  1. Niezły arsenał. Wiem że do frywolitek są czółenka, ale jakby mnie ktoś zapytał na jakiej zasadzie to działa to nie mam zielonego pojęcia :) Musze się kiedyś dokształcić.

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie najbardziej spasowały bursztynowe i tylko takie teraz kupuję:)
    choć ciekawi mnie coraz bardziej jak sie trzyma i pracuje drewnianymi:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oh I love all kinds of shuttles and they make me smile, as you did today :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny post, sądzę że bardzo przydatny. moje ulubione kryją się pod siódemką. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Małgosiu! Masz niezłą kolekcję tych czółenek - Pozdrawiam Cię Gorąco

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie powiedziane. Zaopatrzyłam się w czółenka, co niestety nie pomogło na brak czasu i umiejętności w supłaniu - haha :) Ale od czegoś trzeba zacząć. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo cenne uwagi dla tych co zaczynają przygodę z frywolitką. Swoją drogą nie wiedziałam , że aż tyle różnych jest czółenek.
    Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  8. Dosłownie jakbym czytała swoją opinię :) Też lubię te duże niebieskie i w ogóle z dzióbkiem. Mam ciut więcej czółenek (będzie już chyba ponad 20...), oprócz tych, które pokazujesz mam drewniane (duuużo się mieści nici, ale nie lubię nawijać - tak jak na bursztynowe), Tatsy - porażka jakaś, ogromne i kompletnie dla mnie nieużyteczne. Są jeszcze takie jak Clover z dzióbkiem (choć nie markowe, jakość taka sama, a cena 4 razy niższa) i do mniejszych rzeczy lub cienkich nici super. Moim marzeniem jest Starlit z dzióbkiem - tego właśnie nie mam. I mogłabym tak piać i pisać o czółenkach... Dzięki za fajną recenzję. Na pewno się przyda początkującym dziewczynom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wizytę i Twoje przemyślenia. Ja zamiast pisać o czółenkach wolę je układać, dotykać i marzyć co mogłabym nimi zrobić. Podobnie mam z frywolitkowymi książkami. Choć znam je na pamięć to lubię je po raz 1001 oglądać. Ot taki mały bzik.

      Usuń
  9. A jeszcze jedno: jak ktoś używa czółenek z dzióbkiem, ważny jest kierunek nawijania nici, bo inaczej praca będzie o wiele trudniejsza. Na Twoich czółenkach doskonale widać własciwy kierunek nawijania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Technika nawijania kordonka na czółenko niby najprostsza rzecz na świecie, ale przy supłaniu frywolitki bardzo ważne by nitka dobrze układała się w ręku.

      Usuń
  10. Ja nie lubię czółenek z dzióbkami i szydełkami. Mnie to przeszkadza. Bardzo lubię robić bursztynowymi (nr 6), ale to nawijanie nitek jest uciążliwe. Podobne odczucia jak przy bursztynowych mam przy moim nowym nabytku czyli czółenkach drewnianych, są duże, dobrze wygładzone i polakierowane, dlatego dobrze się nimi supła. Są troszkę szersze, więc trochę inaczej leżą w dłoni, ale to kwestia przyzwyczajenia. No i podobnie jak bursztynowe się na nie nawija nitkę. Lubię też moje małe Clover (made in Japan) bez dzióbka. Dobrze się na nie nawija nitkę, bo mają fajnie wyprofilowane końcówki, takie jakby naprowadzanie nitki (dobrze to widać na 4 zdjęciu pod ostatnim postem na moim blogu)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się marzą drewniane czółenka. Chyba sprezentuję je sobie na imieniny.

      Usuń
  11. Nie mam zdania, bo ledwie na igle klecę swoje dziełka.Może kiedyś jeszcze nauczę się na czółenku dziergać , bo daje więcej możliwości! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajny przegląd czółenek. Ja posiadam tylko dwa w swojej kolekcji, więc to bardzo nieduża kolekcja jest... Tylko czasu na frywolitkowanie wciąż za mało :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny pomysł z przeglądem czółenek! Brakuje Ci jeszcze drewnianych do kolekcji :) Ja najbardziej lubię supłać bursztynowymi i drewnianymi. Nie cierpię za to tych z dziubkiem- przeszkadza mi on :)

    OdpowiedzUsuń