poniedziałek, 10 listopada 2014

Frywolitkowy dzwoneczek po raz drugi

       Witam serdecznie w ten poniedziałkowy poranek. W poprzednim poście z fanfarami otworzyłam sezon na świąteczne robótki. Poszłam za ciosem i wysupłałam kolejny dzwoneczek. Oczywiście jest on także zaprojektowany przez Ewę_m. Schematy Ewy są czytelne i bardzo przyjemnie się z nich supła, a co najważniejsze dzwoneczki ślicznie się układają i nic się nie faluje. Po prostu perfekcja. Serdecznie polecam.




       Na zakończenie wspomnienie lata czyli kolejny motylek uwieczniony w kadrze mego aparatu.


       Witam serdecznie Eli w gronie obserwatorek. Proszę rozgość się i zostań ze mną na dłużej.
Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze. 
Zapraszam ponownie.

czwartek, 6 listopada 2014

Frywolitkowy dzwoneczek po raz pierwszy

       Na wielu blogach pojawiają się prace związane ze zbliżającymi się Świętami Bożego Narodzenia. Poczułam się zmotywowana do działania w tym kierunku, choć ciepełko i słoneczko za oknem nie nastraja mnie zimowo.  
        No dobrze, a teraz fanfary tadam, tadam i sezon Bożonarodzeniowy uważam za otwarty. Na dobry początek frywolitkowy dzwoneczek wykonany wg projektu ewy_m. Ponieważ pogoda sprzyjała sesja zdjęciowa odbyła się w plenerze.





       Witam serdecznie Traynę w gronie obserwatorek. Proszę rozgość się i zostań ze mną na dłużej.

Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze. 
Zapraszam ponownie.

sobota, 1 listopada 2014

Październikowa wymianka karteczkowa

       Dziś jest taki troszkę smutny dzień, pełen zadumy i wspomnień o bliskich naszym sercom którzy, odeszli z tego świata.
       Pora jednak posumować zabawę organizowaną przez Czarną Damę.  Kiedy zobaczyłam wzorek uroczego i nieco łobuzerskiego ptaszka zapragnęłam go wyszyć. Październikowa zabawa była do tego świetnym pretekstem. Moja praca poleciała do AnnyT.


       Jeszcze jedna fotka karteczki. Dzięki ustawieniu pocztówki na drukarce udało mi się uzyskać efekt lustrzanego odbicia. Jakby ptaszek przeglądał się w wodzie.


        Ja karteczkę otrzymałam od organizatorki zabawy czyli od Lidki. Dziękuje Ci bardzo za piękna pracę i wspaniałą zabawę.


      Prace pozostałych uczestniczek obejrzycie na  blogu u Lidki. Na pasku bocznym znajduje się sonda, gdzie można zagłosować na najpiękniejszą Waszym zdaniem karteczkę. Serdecznie zapraszam do zabawy. 
       Na zakończenie zgodnie z obietnicą fotka kolejnego motylka. Tym razem jest to Rusałka Pawik.


                    Dziękuje bardzo za odwiedziny, i pozostawione komentarze. 

czwartek, 30 października 2014

Jesienne kolczyki

       Witam serdecznie w ten słoneczny choć troszkę mroźny dzień. Dziś kolejna wersja wachlarzowych kolczyków wg wzoru Coriny M. Tym razem w całkowicie jesiennych kolorach. Kordonek to 40 Lizbeth. Bardzo cieniutki, ale jaki wdzięczny w pracy. Do tego maleńkie koraliki (15) Toho zakupione u Jolinki. Zastanawiałam się jak ja je nawlokę na nitkę skoro najcieńsze szydełko nie przechodziło przez otwór w koraliku, i tu z pomocą przyszedł mi zwykły, poczciwy bezbarwny lakier do paznokci. Wystarczyło pomalować nim końcówkę kordonka chwilę poczekać. Nitka stała się sztywna, a jej końcówka się nie rozdwajała i nanizywanie koralików poszło całkiem sprawnie. 
       Wczoraj dostałam, informację że kolczyki dotarły do adresatki i co dla mnie jest ważne przypadły jej do gustu. Więc dziś mogę je Wam pokazać. 



       Na zakończenie wspomnienie lata czyli motylek na słoneczniczku. Ostrzegam będzie ich więcej.

                  Dziękuje bardzo za odwiedziny, i pozostawione komentarze. 

czwartek, 16 października 2014

Bransoletka z zawieszkami

       Dziś kolejna i chyba już ostatnia w tym roku bransoletka. Wykonana według własnego pomysłu. Wzorek bardzo prosty, a całym urokiem są maleńkie zawieszki (kupione w sklepie u Jolinki). Nici to kordonek Aida Anchora 20, a granatowy kolor sprawia że bransoletka idealnie pasuje do wycieruchów.





       Powolutku pora myśleć o świątecznych ozdobach, choć z kąta noski wyściubiają jakieś ufoludki i wołają wykończ mnie. Im też trzeba będzie poświęcić odrobinę czasu.
       Na zakończenie grzybki, które upolowałam aparatem w Arboretum w Kopnej Górze.

                     Dziękuje bardzo za odwiedziny, i pozostawione komentarze. 

niedziela, 12 października 2014

Na ostro

       Witam serdecznie w niedzielne popołudnie. Dziś post lekko odmienny, a mianowicie będzie o robótkach ale troszkę innych. Mam tu na myśli kuchenne prace czyli ostatnie przetwory na zimę własnoręcznie przygotowane z "darów mojej działki". Duma mnie rozpiera bo do tematu paprykowego podeszłam bardzo ambitnie i sama je wyhodowałam z nasionek, które dostałam od koleżanki.
       Powszechnie wiadomo iż na Podlasiu zima jest dłuuuuuuga i mroźna, a po ulicach chodzą białe niedźwiedzie hi, hi, hi.... By lekko się rozgrzać przygotowałam sosy z pikantnej papryki jagodowej (łac. (Capsicum baccatum), która wywodzi się z Brazylii, a do Europy sprowadzili ją Portugalczycy w XVIII wieku. Jej czerwone lub zielone owoce-kwiaty są średnio ostre – w skali Scovilla mają 5.000 – 15.000. Jak dla mnie ogień w ustach.
       Szkoda że nie zrobiłam zdjęcia papryczkom kiedy wisiały jeszcze na krzaczkach. Wyglądały zjawiskowo. Jakby ktoś powiesił dzwoneczki na zielonych gałązkach.



       Sosy idealnie pasują do mięs, wędlin, sera, kanapek i tostów lub jako dodatek do gotowanych potraw by dodać im pikanterii.
I.  Sos papryka z miodem

·                  15 papryczek chili
·         3 pomidory
·         1 cebula
·         3 łyżeczki miodu
·         2 ząbki czosnku
·          -  sok z półówki cytryny
·         2 łyżeczki przecieru pomidorowego
     -   łyżeczka soli
Cebulę pokroić w drobną kosteczkę, podsmażyć na łyżeczce oleju. Dodać pokrojone drobno pomidory oraz pokrojone w krążki papryczki chili wraz z nasionami. Dusić pod przykryciem co najmniej 30 minut od czasu do czasu dolewając odrobinę wody, by sos się nie przypalił.
      Po 30 minutach dodajemy przecier pomidorowy, miód, drobno posiekany czosnek, sok z cytryny. Całość gotujemy bez przykrycia ok. 10 minut, aż sos nabierze odpowiedniej konsystencji.

II. Sos ostro-słodki 
 Składniki:
1/2 kg zielonej papryki
1 szklanka wody
20 dag cukru
żelfix 3:1 lub cukier żelujący 3:1 1/2 opakowania


Papryczki zielone opłukać i ściąć tylko łodyżkę z nasadą. Zmielić w maszynce do mięsa.  
Papryczki dać do rondla i wlać wodę, wymieszać z połową żelfixu 3:1 i mieszając zagotować. Wsypać 20 dag cukru i gotować mieszając z 2-3 minuty.

Gorący sos wkładać do słoiczków i mocno zakręcić. Odwrócić do góry dnem i pozostawić do wystygnięcia.

Oba przepisy znalazłam w internecie (na swoje potrzeby lekko je zmodyfikowałam). Niestety nie potrafię podać dokładnego źródła ich pochodzenia.
Na zakończenie wczorajsze plenerowe zdjęcia. Świerszcz, który mi pozował na liściach jarmużu i miks kwiatowo - owocowo - krzaczkowy. 


Tak, tak dobrze widzicie na moich grządkach jeszcze kwitną truskawki. 
       Witam serdecznie Alę Gajewską w gronie obserwatorek. Proszę rozgość się i zostań ze mną na dłużej.

Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze. 
Zapraszam ponownie.

sobota, 4 października 2014

Wrześniowa wymianka karteczkowa

       Miesiąc wrzesień się skończył pora więc podsumować wrześniową wymiankę karteczkową. Tradycyjnie organizatorką zabawy była Lidka prowadząca bloga Misiowy zakątek. Jako że wrzesień kojarzy się z rozpoczęciem roku szkolnego temat zabawy był z tym ściśle związany i brzmiał: szkoła - nauka. Ja tradycyjnie postawiłam na krzyżyki i wyszyłam słodkiego misia siedzącego na stosie książek, ale dość gadania oto moja praca, która powędrowała do Eluni.


       Ja natomiast otrzymałam karteczkę od Miśka 77. Kornelio dziękuję Ci bardzo za piękna karteczkę.


       Prace pozostały uczestniczek możecie obejrzeć na  blogu u Lidki. Na pasku bocznym znajduje się sonda, gdzie można zagłosować na najpięknieszą karteczkę. Serdecznie zapraszam do zabawy. 
Dziękuje bardzo za odwiedziny, i pozostawione komentarze. 
Przesyłam Wam troszkę jesiennych kwiatów  i zapraszam ponownie.