Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hardanger. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hardanger. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 grudnia 2017

Wesołych Świąt




Niech magiczna moc Wigilijnego Wieczoru
przyniesie spokój i radość,
A Nowy Rok obdaruje pomyślnością i szczęściem.


Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze. 
Zapraszam ponownie.

poniedziałek, 26 września 2016

Moja robótkowa biblioteczka

       W poprzednim poście pisałam o różnorodności czółenek dostępnych na naszym rynku. Jak słusznie zauważyła Danusia w mojej kolekcji brakuje jeszcze drewnianego. Myślę że w niedługim czasie zostanę szczęśliwą posiadaczką takiego cudeńka.
         Skoro wiemy przy pomocy jakiego narzędzia koronka frywolitkowa jest najpiękniejsza to pora pomyśleć o wyborze wzorów. Wiem, że w internecie jest mnóstwo dostępnych wzorów. Mniej lub bardziej legalnych. Jednak fajnie jest mieć na półce choć jedną książkę. Przynajmniej ja lubię do nich wracać. Oglądam je po raz setny, a może tysięczny i planuję co bym jeszcze zrobiła. 
        W swoich zborach posiadam pięć książek o tej tematyce.  Tylko "Frywolitkowe skarby" wydane są po polsku. Pozostałe pozycje są w języku: angielskim, niemieckim i francuskim. Na szczęście jest w nich "pismo obrazkowe" co pozwala mi na swobodne czytanie wzorów. Chciałabym zaproponować Wam cykl recenzji frywolitkowej literatury. Oczywiście opisywać będę tylko książki, które posiadam. Może zechcecie skorzystać z moich przemyśleń.


       Wydawać by się mogło, że moja robótkowa biblioteczka zawiera tylko książki o frywolitce. Nic bardziej mylnego.  W swoich zbiorach posiadam dwie pozycje dotyczące hardangera. Jest książka o szydełkowaniu (kupiłam ją z myślą o nauce tej techniki. Niestety skończyło się na dobrych chęciach.) i najstarsza pozycja w moich zbiorach to "Ściegi na drutach". 


Pozdrawiam cieplutko, dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze. 
Zapraszam ponownie.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Życzenia


Staropolskim obyczajem gdy w Wigilię gwiazdka wstaje,
Nowy Rok zaś cyfrę zmienia, 
Wszyscy wszystkim ślą życzenia. 
Przy tej pięknej sposobności i ja życzę Wam radości,
Aby wszystko się zdarzyło z roku na rok lepiej było!


Pozdrawiam Małgosia

niedziela, 16 grudnia 2012

Aniołkowo

       Święta tuż, tuż za rogiem. Na moim blogu też zrobiło się klimatycznie i nastrojowo. Skończyłam wyszywać ostatnie hardangerowe anioły, które już znalazły swój nowy dom. Mi pozostał tylko jeden mały aniołek. Bo jak wiadomo szewc bez butów chodzi. W wolnej chwili jeśli takową znajdę postaram się i sobie sprawić hardangerową ozdobę.

       Kartki świąteczne są na etapie przygotowań. Najważniejsze, że już materiały do ich wykonania zebrałam. Zostało jedynie je złożyć w całość.
       Dziś idę na warsztaty w programie których będę się uczyła wykonania bombek techniką decoupage. Jestem ciekawa co z tego wyniknie. O wszystkim Was poinformuje w następnym wpisie.

niedziela, 9 grudnia 2012

Świąteczne spotkanie

       Wczoraj odbyło się kolejne spotkanie robótowe w Białymstoku. Było to ostatnie spotkanie przed świętami Bożego Narodzenia. Umówiłyśmy się, że każda z nas przygotuje prezent dla Małgosi . Jako dowód naszej wdzięczności za poświęcony dla nas czas, cenne porady i udostępnienie miejsca na nasze spotkania. Doszłyśmy do wniosku, że dawanie prezentów daje więcej radości niż ich otrzymywanie. Tym bardziej, że były one darowane od serca i w większości wykonane własnoręcznie. Techniki były przeróżne od filcowej i koralikowej biżuterii poprzez wyszywane obrazki, karczochową bombkę, aż po wółczkę do samodzielnego zagospodarowania według własnej inwencji Małgosi. Nie zabrakło książki bo jak wiadomo Małgosia jest miłośniczką czytania. Nie jestem pewna czy nie pominęłam niczego. Mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone.
       Ja przygotowałam strzelające pudełko z niespodzianką, którą był hardangerowy aniołek. 

       Rozmowom i wymianie doświadczeń nie było końca. Madziula dla wszystkich chętnych robiła z koralików piździonki. Ja też takowy dostałam. Niestety mój aparat zastrajkował i w żaden sposób nie chciał pokazać prawdziwego koloru obrączki. W rzeczywistości mini się "jak ważka" (cyt. zaczerpnięty z bloga Madziuli).


       Dziękuje bardzo za odwiedziny i wszystkie pozostawione komentarze.

piątek, 9 listopada 2012

Anielsko

       W ostatnim czasie wszystkie wolne chwile poświęciłam dla hardangera. Mój aniołek (pokazywałam go Tu ) był taki samotny, że postanowiłam dorobić mu towarzystwo. Tym sposobem powstał jeszcze jeden duży stojący anioł (17 cm), troszkę mniejszy pełniący rolę zawieszki i seria maluchów, które ozdobią moją choinkę.



       Jeśli spodobały się Wam moje anioły napiszcie proszę. Mogę wyszyć podobne.
   Teraz biegnę nadrabiać zaległości robótkowe. W kolejce czeka "weselne ciacho" w ramach zabawy RR, mam też opóźnienie w supłaniu Renulkowej serwetki. Do tego zaczęte wyszywać karteczki świąteczne i jeszcze w planach strzelające pudełko na urodziny bratanicy. Sporo tego.
        Ostatnio choruję na chroniczny brak czasu Podpowiedzcie proszę gdzie można kupić jego odrobinę.

piątek, 26 października 2012

Aniołek i chusta Erich Engeln C

       Rok temu kupiłam nici z przeznaczeniem na kamizelkę. Wzorek wypatrzyłam w necie, chwyciłam druty  i ochoczo zabrałam się za dłubanie. Niestety efekt nie był zadowalający. Kamizelka nigdy nie miała swojej premiery, a po przeleżeniu na półce doszłam do wniosku, że ją spruję i zrobię inną. Nic mi nie przychodziło do głowy. Nici fajne, ale dość grube i w moteczku  troszkę mało metrów (nici Rozetti Sarayli, w 10 dag tylko 180m). Dumałam i dumałam coś zaczynałam  i prułam. Za każdym razem dochodziłam do wniosku, że nici mi nie wystarczy. W końcu postanowiłam, że zrobię kolejną chustę z serii Erich Engeln C. Jest ona najmniejsza, bo ma tylko 100 rzędów. A tu jak pech to pech nici przybrakło, a miałam ich 30deko. Na szczęście główny wzór udało się skończyć, a brak 3 rzędów jest mało widoczny.
Ramiona chusty skrzyżowałam i upięłam z tyłu i wygląda   prawie jak wymarzona kamizelka.


       Mój aniołek już nakrochmalony i wyprasowany. Stoi teraz dumnie i oczekuje na zbliżające się Święta. Bardzo mi się on podoba. W wolnej chwili wyszyję kolejnego by ten nie był sierotą.


       Dziś jadąc do pracy natknęliśmy się na pasące się stado żubrów. Widok niesamowity. Na szczęście zwierzęta stały w bezpiecznej odległości od drogi. Szkoda tylko, że zdjęcie nie jest najlepszej jakości. No cóż miałam przy sobie tylko komórkę.

piątek, 19 października 2012

Śnieżynki, aniołek i inne atrakcje

       Przeglądając blogi nachodzi mnie dręcząca myśl. Idzie zima brrrrrrrr. Jak ja nie lubię marznąć. Koszmar krótkich dni. Rano wychodzę do pracy ciemno, wracam ciemno. No i te ubieranie: buty, kurtka, szalik, rękawice, czapka. Jednym słowem horror. Na szczęście są też pozytywy. Proszę bardzo oto przykład (byście nie mówili że narzekam) Boże Narodzenie. A wraz z nim przygotowywanie ozdób świątecznych. Idąc za przykładem blogujących koleżanek otworzyłam sezon na świąteczne ozdoby. Na pierwszy rzut poszły frywolitkowe śnieżynki. Wprawdzie jest ich jeszcze niewiele, ale to dopiero początek. Wzorki są autorstwa Renulka i pochodzą z książki Lene Bjorn "Snowflakes in tatting".


   Do gwiazdek dołączył hardangerowy aniołek. Jak widać na zdjęciu jest już wyszyty i wycięty. Pozostało jedynie go uprać, nakrochmalić i trzymać kciuki by po wszystkich tych zabiegach stał sztywno.

   
       By nie było tak całkiem zimowo to pokarzę zdjęcie jakie mój mąż zrobił będąc w lesie na spacerze z psem. W odległości 1 metra od szosy na poboczu wylegiwał się zaskroniec. Zdjęcie nie najlepszej jakości, ale pod ręką była tylko komórka, a gad złowieszczo syczał. Strach było podejść bliżej.

       W podziękowaniu za to że jesteście ze mną,  komentujecie wpisy i  obserwatorów przybywa przesyłam Wam zdjęcie słoneczniczka z mojego ogrodu. Niestety to już chyba ostatni. Idzie zima brrrrrrrrr.

piątek, 20 lipca 2012

Moje zaległości serwetkowe

         Uffff, w końcu frywolitkowa serwetka ukończona. Plan był dość ambitny skończyć do Wielkanocy (dodam, że zaczęłam ją supłać zaraz po Bożym Narodzeniu). Niestety plany nie organy grać nie muszą. Po drodze straciłam zapał i robótka musiała swoje odleżeć. Pierwsza jej odsłona była w kwietniu. Na szczęście jestem osobą upartą i to mi pomaga w kończeniu zaczętych prac.
Dane techniczne: wzór pochodzi z gazety Moje Robótki, nici Aida Anchor biała 20, średnica 25cm.


       Skoro już się chwalę, to poczyniłam postępy w hardangerowej serwecie.Wyszyte zostały wszystkie ażury, a obecnie zaczynam szyć obrzeże. Potem mereżka i finał. Jak skończę to pokarzę.


      Teraz biegnę piec mufinki z czarnymi jagodami, a powody są dwa. Po pierwsze jutro z obozu w Karpaczu wraca mój młodszy syn, a po drugie także jutro jest spotkanie robótkowe na które warto zabrać coś słodkiego by umilić nam czas.

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Hardanger

Na wstępie kilka słów o hardangerze.
       Hardanger to stary haft ludowy łączący ściegi liczone oraz delikatne przeplatanki i ściegi koronki igłowej. Eksperci uważają, że jego korzenie sięgają aż do starożytnej Persji, gdzie na delikatną bawełnianą gazę naszywano kolorowe jedwabne nici. Współczesny styl tego haftu pochodzi z terenów wokół fiordu Hardanger u zachodnich wybrzeży Norwegii, dokąd dotarł on z Włoch w XVII wieku.
       Podstawą hardangera są piękne ściegi, natomiast rzakdo używa się jakichś szczególnych połączeń barw. Wzory oparte są na motywach geometrycznych, wykonywanych pojedynczo lub kilkakrotnie powtarzanych.
Informacje pochodzą z książki "Serwety, poduszki, aplikacje" Dorothy Wood
       Obecnie kończę bransoletki na wymiankę organizowana przez Wiolę (więcej o tym później). W międzyczasie wracam do hardangerowej serwety, którą zaczęłam rok temu. Wyszywało mi się bardzo szybko i przyjemnie, aż do czasu kiedy przecięłam nitki z niewłaściwej strony bloczka. Na szczęście z pomocą przyszła Krzysia, która pokazała jak wybrnąć z takiej sytuacji. Teraz może być już tylko lepiej. Oto efekt mojej pracy
Zbliżenie wzoru

wtorek, 27 marca 2012

Chwalę się

      Wczoraj otrzymałam prezencik. Były to cudnej urody kolczyki sutaszowe.
Pod koniec lutego brałam udział w Candy organizowanym przez Martę. Nie wygrałam wprawdzie nagrody głównej, ale i tak miałam dość szczęścia by wylosować niespodziankę. Na wygraną musiałam poczekać, gdyż Marta miała bardzo ważne sprawy do załatwienia. Byłam cierpliwa i czekałam grzecznie. Moja wytrwałość została nagrodzona pięknymi kolczykami. Kolorki bardzo uniwersalne, precyzja wykonania. To wszystko komponuje się w cudowną całość. Polecam zajrzyjcie na Marty bloga bo warto. Jej prace to niepowtarzalne wzory, które mogą zainspirować do twórczej pracy.
Dość gadania same oceńcie kolczyki, które dostałam.



      W związku ze zbliżającymi się Świętami cały czas powstają jajeczka zarówno frywolitkowe jak i styropianowe ozdobione hardangerem. Jak stwierdziła koleżanka (właścicielka dwóch kotów) "przynajmniej jest szansa, że jajka przetrwają święta". Chyba coś w tym jest. Niestety zdjęcia robione przy sztucznym świetle, a to nie idzie w parze z dobrą ich jakością